Prywatnie...

Zacznę od tego, że nasz pierwszy pies- rodzinny- był owczarkiem szkockim długowłosym. Siri (SIRITH Laurelin Valaquenta) była dla mnie najwspanialszą przyjaciółką ([*] 31.01.2001-17.11.2013). Już jako nastolatka poznałam jak cudowną rasą są kolaki. Empatyczne, oddane, wrażliwe, ciepłe. Serduszka na dłoni. Sircia odchodząc zabrała ze sobą po kawałku serca każdego z członków naszej rodziny....

To dzięki Siri collie rough wbiły się w moje serce na stałe.

Studia, wyjazd z domu, zmiana trybu życia- to wszystko spowodowało, że na dość długo musiałam odpuścić sobie myśl o posiadaniu własnego psa. Kiedy jednak nadszedł właściwy moment rozpoczęłam poszukiwania odpowiedniej hodowli, wertowałam badania, rodowody, prowadziłam rozmowy ze znajomymi właścicielami i hodowcami collie. Możliwe, że dla niektórych stałam się wrzodem na tyłku pytając o wszystko w poszukiwaniu tej jednej jedynej wyjątkowej suczki ;)

 

Po znalezieniu hodowcy, który zgodził się mi zaufać w powierzeniu suczki rokującej hodowlanie i wystawowo... i po ok. roku oczekiwań i niepewności trafiła do nas ona. JELLY BABY BLUE du Clos de Seawind (vel. Caisey). Suczka, po którą jechaliśmy do Francji jest zwieńczeniem moich marzeń, jest niebieskim diamentem, z którym rozpoczynam przygodę z moją własną hodowlą owczarków szkockich collie.

Jej córka Yumi to pierwsza suczka z przydomkiem Altoya mieszkająca z nami. Mam nadzieję, że los pozwoli na to, aby nie była ostatnia :) Tym bardziej, że z biegiem czasu w psy wkręciłam się na tyle, że stanowią pełnię mojego życia. Na co dzień szyję psiejskie akcesoria w mojej domowej firmie KETTU (po fińsku "lis", jakże by inaczej- Kejka to mój lisek). Wraz z narzeczonym staramy się też być ludźmi aktywnymi, a kolaki aktywność uwielbiają. Są więc zawsze z nami- czy to na górskich szlakach, czy nad morzem, czy gdziekolwiek indziej gdzie powiodą nas nogi ;)

Collie rough to psy mądre, lubiące aktywność :) W wolnych chwilach dłubiemy sztuczki, posłuszeństwo, rekreacyjnie z Yumi bawimy się frisbee, robimy podstawy agility. Spróbowaliśmy parokrotnie odwiedzić owce (nam jako ludziom akurat ta aktywność nie podeszła, więc skupiamy się na innych formach pracy).

 

Mam wielką nadzieję, że psy wychodzące z mojej hodowli będą uszczęśliwiać swoich ludzi. Jeśli uda się, że przy okazji prowadzić będą aktywne życie- będę spełniona jako hodowca :)

© Szyper Aleksandra, hod. Altoya, Bytom, Polska

mail: szyper.aleksandra@gmail.com

tel.: 535-353-949

(proszę o uprzedzanie smsem kontaktu tel., nie odpowiadam na nieznane numery)